Tom Clancy


Kolekcjoner


Tytuł oryginału: Splinter Cell
Tekst: David Michaels
Rok wydania: 2005
Wydawnictwo: De Facto
Liczba stron: 358
Okładka: twarda
ISBN: 83-89667-37-1



O książce
Podstawą tej książki jest znana gra komputerowa (obecnie mająca już chyba cztery części) Splinter Cell, a choć nie opisuje żadnego z epizodów gry - jest to zupełnie nowa historia - jest z nią bardzo blisko związana: Sam Fisher krąży po krajach Bliskiego Wschodu zbierając informacje na potrzeby Wydziału Trzeciego, tajnej agencji działającej w ramach NSA, wykorzystując wszystkie gadżety doskonale znane miłośnikom gry: OPSAT, kamery przylepne, wytrychy termiczne i tak dalej. Fisher stara się rozwiązać zagadkę Sklepiku - największej organizacji zajmującej się nielegalnym handlem bronią na świecie, wykrywając przy okazji jej powiązania z groźną grupą terrorystyczną o nazwie Cienie oraz pewnym tureckim biznesmenem-filantropem. Równocześnie ktoś eliminuje po kolei agentów Wydziału Trzeciego, dobierając się w końcu również do Fishera - jego córka zostaje porwana w Izraelu.

Książka napisana jest wartko, a jej związki z grą komputerową są wyraźne, ale nie nachalne. Ciekawy jest jej styl - fragmenty w których narratorem jest Fisher napisano w czasie teraźniejszym, co po początkowym zaskoczeniu okazuje się bardzo dobrym pomysłem, dynamizującym dodatkowo akcję - do tego stopnia, że fragmenty, gdzie opowieść toczy się w czasie przeszłym odczuwa się jako chropowate i tracące tempo.

Największym wyzwaniem dla mnie, jako tłumacza, był tytuł. Splinter Cell tłumaczy się dosłownie jako oddzielona (oderwana, samotna) komórka, np. ciała, co nie brzmi dobrze w języku polskim. Zdając sobie z tego sprawę autorzy przekładu gry pozostawili wersję oryginalną, ja jestem jednak zdania, że nasz język został już dostatecznie zaśmiecony całkowicie niepotrzebnymi anglicyzmami (przypadkiem skrajnym jest coraz częstsze stosowanie słowa tabloid w momencie, kiedy mamy własny, dobrze zakorzeniony w języku i świetnie brzmiący zwrot prasa brukowa), dlatego uparłam się znaleźć dobrze brzmiący polski przekład. Po kilku dniach bezowocnej walki z komórkami, agentami, jednostkami, cichociemnymi itp. postanowiłam zrezygnować z prób przekładu podkreślających jego samodzielne działanie i poszukać terminu, który określałby zadania, jakie stawiane są przed Samem Fisherem. A zatem na czym polega jego misja? Na zbieraniu danych. A jakie mamy synonimy słowa zbierać? Tak! Oczywiście! Kolekcjonować! I stąd wziął się Kolekcjoner Danych, skrócony niestety przez wydawnictwo do mniej precyzyjnej formy Kolekcjoner